Starość do wyrzucenia. Dzieci i seniorzy oddzielnie

Do tej pory PiS niszczył Trybunał Konstytucyjny, demokrację, prawo. Nikt jednak nie spodziewał się, że będzie też degradować takie wartości jak wychowanie wielopokoleniowe, wzajemna pomoc, integracja społeczna. To, co do tej pory było pożądane, czyli solidarność międzypokoleniowa, kontakty dzieci i młodzieży ze osobami starszymi, dzisiaj prawnie zostało zakazane. Prawo i Sprawiedliwość wprowadziło skandaliczny zakaz współistnienia placówek opiekuńczych dla osób starszych i dzieci, nawet na jednej działce.

Posłowie PiS-u przygotowali projekt ustawy o zmianie ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, ustawy o pomocy społecznej oraz ustawy o zmianie ustawy o samorządzie gminnym oraz niektórych innych ustaw (sejmowy druk 697). W uzasadnieniu napisali "O zapewnieniu dzieciom prawidłowej opieki i wychowania nie można mówić w przypadku umieszczenia placówki opiekuńczo-wychowawczej lub placówki wsparcia dziennego w jednym budynku z domem pomocy społecznej. Oczywistym bowiem jest, że dzieci wychowujące się w takiej placówce, nie mając żadnej szansy na integrację ze środowiskiem lokalnym, są zagrożone jeszcze silniej wykluczeniem społecznym. Dodatkowo dzieci te, wychowując się w otoczeniu starości, choroby i śmierci, stykają się na co dzień z dramatem samotności ludzi częstokroć pozbawionych wsparcia najbliżej rodziny. Funkcjonowanie w takim otoczeniu jest bardzo trudne dla osób dorosłych. Tym bardziej trudno je uznać za odpowiednie dla prawidłowego kształtowania postaw i rozwoju emocjonalnego dzieci".
Kiedy pytałam panią minister, ile jest takich przypadków na dziś, nie potrafiła odpowiedzieć, gdy nie ustaliłam, odparła, że raptem sześć. Czy dochodziło do jakichkolwiek incydentów? "Ministerstwo nie posiada takich danych". Nie wiemy, nie orientujemy się, nie sprawdzamy, ale burzymy. To chyba dewiza rządu Prawa i Sprawiedliwości. A przecież PiS dysponuje wojewodami z własnego nadania! Tymi, którzy w ramach swoich kompetencji mają możliwość zarówno kontroli, jak i interwencji.
O co naprawdę chodzi? Może o samorząd, tak znienawidzony przez rządzących, bo to on przecież będzie musiał ponieść koszty tych zmian. Nie tylko będzie wyprowadzał placówki opieki nad dziećmi i starszymi z jednego budynku, ale nawet z jednej nieruchomości gruntowej! To przecież duże koszty. Już dziś odbieram sygnały od samorządów, które muszą wycofywać się z pomysłów tworzenia centrum integracji - dla dzieci i osób starszych. Ich piękne idee spalą na panewce. Gdyby jednak chodziło tylko o samorząd nie byłoby aż tak źle, bo przeszkody organizacyjne czy administracyjne da się pokonać. Chodzi tu jednak o coś więcej - o alienację, segregację czyli dalszy podział narodu. Nikt nie przypuszczał, że ta segregacja może dotyczyć dzieci i starszych. Po co integrować, po co uczyć solidarności międzypokoleniowej. Lepiej dzielić i wychowywać po swojemu. Brak wrażliwości, empatii, wzajemnej samopomocy, której mogłyby uczyć się dzieci pozbawione własnego domu w otoczeniu osób starszych ma jeden cel - dalsze, sukcesywne dzielenie Polek i Polaków, tym razem dzieci, młodzieży, starszych. Dzieci nie mogące przebywać w swoich domach rodzinnych mogłyby przecież mieć choć namiastkę domu poprzez kontakt ze starszym pokoleniem. To, co do tej pory było wartością, dzisiaj dla rządzących jest patologią. To symbol polityki społecznej PiS: dzieciaki w placówkach opiekuńczo-wychowawczych nie mają prawa do 500+, a teraz nie mają też prawa do kontaktu z osobami starszymi.
PS. Nie sposób nie odnieść się rownież do skandalicznego zachowania posła PiS Leszka Dobrzyńskiego, który wobec braku własnych argumentów, z mównicy sejmowej mówił coś o kopule, która miałaby spaść na moją głupotę. Chyba kulturalnie będzie mi zamilknąć i pozwolić posłom Prawa i Sprawiedliwości swobodnie się w dalszym ciągu kompromitować. Może wówczas wielu moich rodaków pozbawi się złudzeń.
Trwa ładowanie komentarzy...